Wystawa Arturo Mari, Adam Bujak Drukuj
środa, 29 sierpnia 2007 14:46

Centrum Jana Pawła II "Nie lękajcie się!" oraz Katolickie Centrum Kultury serdecznie zaprasza na wystawę fotograficzną Arturo Mari i Adam Bujak
NIE MA MIŁOŚCI BEZ SOLIDARNOŚCI?

Centrum Jana Pawła II "Nie lękajcie się !"
Kraków, ul. Kanonicza 18

Wystawa czynna od 31 sierpnia do 14 października 2007, codziennie w godzinach 10-16

Wstęp wolny

Arturo Mari, Adam Bujak "Nie ma solidarności bez miłości"
23 plasze aluminium 80x120 cm

Kiedy 5 czerwca 1999 roku padły te słowa, zrozumieliśmy od razu, że w skondensowanej formie ujęte zostało to wszystko, co nas nurtowało od ładnych paru lat, co w nas narastało i co nas niepokoiło. Bo solidarność Polaków z roku 1980 zanikała. Ale dlaczego? To było pytanie dramatyczne. Odpowiedź na nie dał nam Jan Paweł II: bowiem nie ma solidarności bez miłości. Takie proste, nieprawdaż? A takie trudne.

Oczywiście w pierwszej chwili pomyśleliśmy, że Ojciec Święty mówi o Solidarności, tej przez duże S. Zaraz przyszła jednak refleksja -tu nie może chodzić tylko lub przede wszystkim o organizację. Choć jest też jasne, ze nie ma Solidarności bez solidarności! Nie ma tej Solidarności sprzed 25 lat, tak jednoczącej, tak szlachetnej w zamiarach, tak podziwianej przez świat. Wówczas dopisano do niej NSZZ - i dobrze. Jednakże ci wszyscy - a są nas jeszcze miliony- którzy pamiętają dokładnie tamten wielki zryw, ów trudny dziś do wyobrażenia sobie zbiorowy entuzjazm związany ze ziszczającym się nagle wielkim marzeniem o wolności, ci wiedzą, że określenie "związek zawodowy", nawet ?niezależny i samorządny", nie oddawało owego niezwykłego odrodzenia narodu. Tak, u schyłku lata 1980 naród bardzo szybko się odradzał.

To odrodzenie miało naturalnie swoje głębokie korzenie. Poprzedzały je zrywy wolnościowe roku 1956, 1970, 1976, poprzedzały je wydarzenia marcowe roku 1968 i walka o krzyż nowohucki w roku 1960, poprzedzały je wielkie obchody milenium Chrztu Polski. Ale nic tak nie przyspieszyło przemiany, jak wybór krakowskiego metropolity kard. Karola Wojtyły na papieża, a następnie pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny w czerwcu 1979 roku. O, jakże urosły wtedy nasze serca!

Pamiętam, jak dziś, te wielkie rzesze ludzi, które maszerowały 9 czerwca w kierunku krakowskich Błoń. Szli już od wieczora poprzedniego dnia, zmierzali ze wszystkich stron, spływali wszystkimi ulicami niczym rzeki do potężnego jeziora, na którym miał się pojawić Namiestnik Chrystusowy, tak im bliski, mówiący ich językiem, znający ich serca. Tak, pokładaliśmy w Nim olbrzymią nadzieję. Było nas tam wtedy dwa i pół, może trzy miliony albo i więcej - w każdym razie nigdy potem nie przybyło na Błonia aż tyle osób. Patrzyliśmy zdumieni na siebie, zdumieni, ze jest nas tylu w jednym miejscu, że nikt nie odważył się nas powstrzymać, że w gruncie rzeczy tak łatwo było się zjednoczyć. Dla mnie tu nastąpiły narodziny.